Pierwsza w życiu. To znaczy komplet, i w ogóle pudełko takie, to pierwszy raz w życiu.
No ale skoro przyjaciele proszą, żeby było ekstra, super, hiper, bo lubią parę młodą bardzo, to poszalałam, a co!
Cynkowe w klimacie, trochę, bo ciągle zapatrzonam i nie mogę się wyzwolić, a może i nie chcę;).
Na starych sklepach cynamonowych i Naval Treaty z UHK.
piątek, 15 lipca 2016
środa, 13 lipca 2016
Czerwcowa Feminka
Feminka na czerwiec, to sentymentalnie zapatrzona w dal Eliza Orzeszkowa.
Może naprawdę czekała na list...
Może naprawdę czekała na list...
poniedziałek, 4 lipca 2016
Zapomniana
feminka majowa (a w UHK już czerwcowe na tapecie, muszę przyspieszyć) czyli Maria Dąbrowska w uroczym kapelutku, z zachlapanym nosem ;>
(Chciałam takie ładne kropki białe zrobić, ha, ha, ha)
(Chciałam takie ładne kropki białe zrobić, ha, ha, ha)
poniedziałek, 16 maja 2016
Karteczki cztery
Powstały znienacka na przekór zaokiennej szarudze. Resztki Bloom'n'Grow i SamaNiePamiętamCzego z My Mind's .
Miłe.
Miłe.
niedziela, 15 maja 2016
Feminka kwietniowa
Radosna i filuterna Feminka na kwiecień. Tym razem Wisława Szymborska w Gaju Oliwnym.
Kto powiedział, że Japońce
rozmawiają przy herbacie,
temu utnę wszystkie końce
w szczebrzeszyńskiej kolegiacie.
:)
niedziela, 8 maja 2016
niedziela, 1 maja 2016
Róże
Od początku roku próbuję się przymierzyć do wyzwań na ART GRUPIE ATC ale jakoś mi nie wychodziło. Dziś mi wyszło. I mam zamiar nadrobić też poprzednie Art Journalowe wyzwania.
A tymczasem wyzwanie nr 4 "Róże".
A tymczasem wyzwanie nr 4 "Róże".
sobota, 30 kwietnia 2016
Kartka na rozruszanie
Bo jakoś zanikam i nic nie robię i nic mi się nie chce i to pewnie dlatego, że całe biurko mam zawalone stemplami, które próbuję posegregować i ułożyć od miesiąca.
Więc znalazłam dziś wyzwania kartkowe, żeby jakoś się zainspirować i ruszyć z miejsca. I tak powstała karteczka.
Więc znalazłam dziś wyzwania kartkowe, żeby jakoś się zainspirować i ruszyć z miejsca. I tak powstała karteczka.
Miała pasować na wyzwanie IKropki, bo jest zielona i ma wstążeczkę i kwiatek, ale niestety nie doczytałam zasad ;> ale za to dzięki użyciu harmonijek pasuje do wyzwania Kartkowego ABC. No i trochę mnie rozruszała :)
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
niedziela, 3 kwietnia 2016
Feminka marcowa
Trzecia feminka na trzeci miesiąc miała być trochę wiosenna, ale w trakcie działań wszystko się skomplikowało i za wiele wiosny nie widać ;)
Maria Konopnicka w trakcie Rozmowy po Zaproszeniu na Herbatę z malinami UHK.
Maria Konopnicka de domo Wasiłowska, urodziła się w Suwałkach 23.05.1842, a zmarła 8.10.1910 we Lwowie. Poetka, nowelistka, publicystka. Powszechnie znana zarówno przez Naszą Szkapę, jak i dzięki Rocie, że o Krasnoludkach i sierotce Marysi nie wspomnę. Bardzo lubię Rotę i zawsze bardzo mi żal, że na demonstracjach na które ja chadzam, to się Roty nie śpiewa ;) A Konopnicka swoim życiem (rozwódka z młodszymi kochankami, a w końcu żyjąca dwadzieścia lat w związku homoseksualnym) i publicystyką walczyła o prawa kobiet i protestowała przeciw niesprawiedliwości społecznej.
A poniżej wierszyk, który bardzo lubię.
A jak poszedł Król...
A jak poszedł król na wojnę,
Grały jemu surmy zbrojne,
Grały jemu surmy złote
Na zwycięstwo, na ochotę...
A jak poszedł Stach na boje,
Zaszumiały jasne zdroje,
Zaszumiało kłosów pole
Na tęsknotę, na niedolę...
A na wojnie świszczą kule,
Lud się wali jako snopy,
A najdzielniej biją króle,
A najgęściej giną chłopy.
Szumią orły chorągwiane,
Skrzypi kędyś krzyż wioskowy...
Stach śmiertelną dostał ranę,
Król na zamek wraca zdrowy...
A jak wjeżdżał w jasne wrota,
Wyszła przeciw zorza złota
I zagrały wszystkie dzwony
Na słoneczne świata strony.
A jak chłopu dół kopali,
Zaszumiały drzewa w dali.
Dzwoniły mu przez dąbrowę
Te dzwoneczki, te liliowe...
Maria Konopnicka w trakcie Rozmowy po Zaproszeniu na Herbatę z malinami UHK.
A poniżej wierszyk, który bardzo lubię.
A jak poszedł Król...
A jak poszedł król na wojnę,
Grały jemu surmy zbrojne,
Grały jemu surmy złote
Na zwycięstwo, na ochotę...
A jak poszedł Stach na boje,
Zaszumiały jasne zdroje,
Zaszumiało kłosów pole
Na tęsknotę, na niedolę...
A na wojnie świszczą kule,
Lud się wali jako snopy,
A najdzielniej biją króle,
A najgęściej giną chłopy.
Szumią orły chorągwiane,
Skrzypi kędyś krzyż wioskowy...
Stach śmiertelną dostał ranę,
Król na zamek wraca zdrowy...
A jak wjeżdżał w jasne wrota,
Wyszła przeciw zorza złota
I zagrały wszystkie dzwony
Na słoneczne świata strony.
A jak chłopu dół kopali,
Zaszumiały drzewa w dali.
Dzwoniły mu przez dąbrowę
Te dzwoneczki, te liliowe...
niedziela, 27 marca 2016
Przepiśnik
Przy okazji pieczenia ciast na Boże Narodzenie okazało się, że jestem za stara i mam pamięć jak rzeszoto, w związku z czym bieganie do przepisu, który mam w laptopie, jest bardzo niewygodne. I ciągle o czymś zapominam, albo zmieniam proporcje po drodze (nie, to nie jest bardzo daleko;). Boję się wziąć laptop czy tablet do kuchni, a z telefonem niewygodnie, więc postanowiłam rewolucyjnie spisać przepisy i korzystać z zeszytu (jak zwierzę).
No i tak od zeszytu, przez segregator, po drodze zahaczając o PL wyszedł mi taki bardzo dziwny przepiśnik, w którym kartki z przepisami są zalaminowane, więc można je wziąć ze sobą i nie bać się, że się uświnią. Segregator jest prawie nieozdobiony, tylko na grzbiecie umieszczony jest tytuł, żeby można go było wygodnie wsadzić między inne książki kucharskie i nie martwić się, że się szybko zniszczy.
Przy okazji przedwielkanocnego pieczenia się sprawdził. Zobaczymy co będzie dalej ;)
No i tak od zeszytu, przez segregator, po drodze zahaczając o PL wyszedł mi taki bardzo dziwny przepiśnik, w którym kartki z przepisami są zalaminowane, więc można je wziąć ze sobą i nie bać się, że się uświnią. Segregator jest prawie nieozdobiony, tylko na grzbiecie umieszczony jest tytuł, żeby można go było wygodnie wsadzić między inne książki kucharskie i nie martwić się, że się szybko zniszczy.
Przy okazji przedwielkanocnego pieczenia się sprawdził. Zobaczymy co będzie dalej ;)
sobota, 26 marca 2016
Kartki świąteczne
robiłam kiedyś. Ale zdjęć nie zrobiłam, więc grzecznościowe zdjęcia od Małgosi mogę tylko pokazać.
W tym roku hasłem była prostota, bo jakoś tak.
Te z Avonlea jakoś najbardziej mi się podobają :)
W tym roku hasłem była prostota, bo jakoś tak.
Te z Avonlea jakoś najbardziej mi się podobają :)
niedziela, 13 marca 2016
Feminki 2016 - luty
Zabawa z UHK trwa.
W lutym Kazimiera Iłłakowiczówna, o której Samozwaniec pisała "Piękna Iłła". Z "Marii i Magdaleny" wiem jeszcze, że Iłłakowiczówna bardziej była dumna ze swojej pozycji radcy w MSZ, niż ze swoich wierszy. Tyle Samozwaniec.
Wikipedia informuje, że Iłłakowiczówna urodziła się w Wilnie 6 sierpnia 1892 r., a zmarła w Poznaniu 16 lutego 1983 roku. Oprócz pracy w MSZecie była również przez parę lat sekretarką Józefa Piłsudskiego, tak więc w Dwudziestoleciu była nie tylko wśród elit artystycznych ale i otoczona wielką polityką.
Nie znam wierszy Iłłakowiczowny, trzeba to będzie naprawić. Z pospiesznie poczytanych w internetach najbardziej spodobał mi się ten:
Niechby ta jedna nić
Kiedy trzeba będzie iść
w daleką ciemność,
niechby ta jedna nić
została ze mnie.
Niech oderwie się cała reszta
i spadnie w przepaść
– to jedno niech trwa na wieczność
dźwięczne, choć ślepe.
Bo tym, co za życia żyło
żywe najbardziej
– nieśmiertelna za grobem miłość
nie pogardzi.
Kazimiera Iłłakowiczówna, na UHKowych papierach z kolekcji Avonlea.
W lutym Kazimiera Iłłakowiczówna, o której Samozwaniec pisała "Piękna Iłła". Z "Marii i Magdaleny" wiem jeszcze, że Iłłakowiczówna bardziej była dumna ze swojej pozycji radcy w MSZ, niż ze swoich wierszy. Tyle Samozwaniec.
Wikipedia informuje, że Iłłakowiczówna urodziła się w Wilnie 6 sierpnia 1892 r., a zmarła w Poznaniu 16 lutego 1983 roku. Oprócz pracy w MSZecie była również przez parę lat sekretarką Józefa Piłsudskiego, tak więc w Dwudziestoleciu była nie tylko wśród elit artystycznych ale i otoczona wielką polityką.
Nie znam wierszy Iłłakowiczowny, trzeba to będzie naprawić. Z pospiesznie poczytanych w internetach najbardziej spodobał mi się ten:
Niechby ta jedna nić
Kiedy trzeba będzie iść
w daleką ciemność,
niechby ta jedna nić
została ze mnie.
Niech oderwie się cała reszta
i spadnie w przepaść
– to jedno niech trwa na wieczność
dźwięczne, choć ślepe.
Bo tym, co za życia żyło
żywe najbardziej
– nieśmiertelna za grobem miłość
nie pogardzi.
Kazimiera Iłłakowiczówna, na UHKowych papierach z kolekcji Avonlea.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































