Nowy rok - nowy album PL :)
Tym razem przygotowałam go trochę inaczej. Kupiłam sobie zestawy kart, wydrukowałam te, które znalazłam w internecie. Przygotowałam wszystkie koszulki wkładając w niektóre z nich gotowe karty z odpowiednim numerem tygodnia lub z rozpoczynającym się miesiącem. To trochę narzuca kompozycję w koszulce, ale jest wygodne.
Karty, tymczasem ;), powstają grzecznie w niedzielne wieczory.
Strona tytułowa
I krótki przegląd stycznia
czwartek, 28 stycznia 2016
środa, 27 stycznia 2016
Rzut okiem w przeszłość
W zeszłym roku zaczęłam album, tzw. Project Life (nie wiem, jak to normalnie nazwać po polsku, bo Projekt Życie brzmi jednak nadmiernie pompatycznie ;) i ciągnęłam go od marca aż do końca roku. Miałam przerwy na wakacyjne smashe, ale poza tym dzielnie co tydzień uzupełniałam kolejną koszulkę, mimo iż czasami nie bardzo było co tam wsadzić ;) (życie moje takie urozmaicone, prawda).
Nie wrzucałam każdego tygodnia na blog, bo po pierwsze robienie zdjęć koszulkom, to coś czego zupełnie nie umiem, a po drugie często karty przybierały formę pamiętnika i nie zamierzam tego prezentować na forum publicznym. Ale parę kart z końca roku będzie:
Nie wrzucałam każdego tygodnia na blog, bo po pierwsze robienie zdjęć koszulkom, to coś czego zupełnie nie umiem, a po drugie często karty przybierały formę pamiętnika i nie zamierzam tego prezentować na forum publicznym. Ale parę kart z końca roku będzie:
Rzut okiem w przeszłość
W zeszłym roku zaczęłam album, tzw. Project Life (nie wiem, jak to normalnie nazwać po polsku, bo Projekt Życie brzmi jednak nadmiernie pompatycznie ;) i ciągnęłam go od marca aż do końca roku. Miałam przerwy na wakacyjne smashe, ale poza tym dzielnie co tydzień uzupełniałam kolejną koszulkę, mimo iż czasami nie bardzo było co tam wsadzić ;) (życie moje takie urozmaicone, prawda).
Nie wrzucałam każdego tygodnia na blog, bo po pierwsze robienie zdjęć koszulkom, to coś czego zupełnie nie umiem, a po drugie często karty przybierały formę pamiętnika i nie zamierzam tego prezentować na forum publicznym. Ale parę kart z końca roku będzie:
Nie wrzucałam każdego tygodnia na blog, bo po pierwsze robienie zdjęć koszulkom, to coś czego zupełnie nie umiem, a po drugie często karty przybierały formę pamiętnika i nie zamierzam tego prezentować na forum publicznym. Ale parę kart z końca roku będzie:
niedziela, 3 stycznia 2016
Grudniownik 2015 (cz. 3)
Tu była trzecia i ostatnia część zdjęć z Grudniownika, niemniej zostałam poproszona przez organizatorów wyzwania, żeby edytować post i pokazać, że grudniownik jest pełny :) Co niniejszym czynię.
Grudniownik zgłoszony na wyzwanie Na Strychu.
Dużo zdjęć będzie ;)
Tak wygląda wypełniony. Gruby się zrobił :)
Grudniownik zgłoszony na wyzwanie Na Strychu.
Dużo zdjęć będzie ;)
Tak wygląda wypełniony. Gruby się zrobił :)
sobota, 2 stycznia 2016
Grudniownik 2015 (cz. 2)
Dni kolejne w tegorocznym Grudniowniku.
Nie robiłam zdjęć wszystkim stronom, ale trochę się tego zebrało.
Nie robiłam zdjęć wszystkim stronom, ale trochę się tego zebrało.
Skoro przyszedł nowy rok
to czas na nowy kalendarz. W tym roku był plan na planer, i to w dodatku na planer w segregatorze.
Najlepiej Webster color crush, gdyż jak szaleć, to szaleć.
No ale drogi on, więc już zrezygnowałam z tego pomysłu, gdy w oko wpadł mi na blitsy. W promocji. Ciągle nie tani, ale już nie aż taki drogi.
Pooglądałam z zewnątrz i w środku i wymyśliłam, że chcę A5, a A5 był tylko w paski "white-teal". No to teal było takie, że nie wiadomo o co chodzi, a słownik mówi, że to kolor cyraneczkowy. Myślałam, że taki szaro-zielono-błękitny.
No. To nie.
Przyszedł do mnie uroczy planer w miętowe paski (brrr, nie znoszę miętowego koloru). Oraz okazało się, że przez rozmiar A5, to oni rozumieli, że kartki są A5. A planer jest A5+500%.
Jest wielki. Jest wielki i nieporęczny, a ja nie jestem amerykańską housewife w hammerze, tylko matką polką niekatoliczką w kolei podmiejskiej, która nie będzie wszak ze sobą wozić takiego wielkiego czegoś.
[Także mam segregator color crush do sprzedania jakby co].
Musiałam a więc zrobić sobie okładki sama, ale postanowiłam wykorzystać częściowo jego środek, bo ładny był. Przy bindowaniu trochę niefajnie się ułożyły dziurki segregatorowe ale nie wymyśliłam co można innego z tym zrobić, a kalendarz muszę mieć wygodny, nie wchodzą w grę żadne pomysły typu kółeczka, sznureczki, czy cuś. Rozważałam kupno innego, mniejszego segregatora, ale doszłam do wniosku, że naprawdę, co za dużo to niezdrowo.
No. A potem już ozdobiłam te okładki po swojemu, wygrzebaną ze skrytki kolekcją 7dots i mam bardzo ładny kalendarz, w którym słitaśny środek słabo pasuje do ponurych okładek ;>
(Ta słoneczna kreska, to na pewno jakieś przesłanie na nowy rok;).
Bardzo się pilnowałam i nigdzie na okładkach nie ma żadnych grubych wystających fragmentów, które potem utrudniałyby pisanie na stronach. Na zewnątrz okładki posmarowałam Glue'n'Seal Rangera (bo moje żel medium z Maimeri zostawia taką lepką powierzchnię, nieprzyjemną w dotyku), mam nadzieję, że to trochę zabezpieczy naklejony papier. Rogi, i to wszystkie, zabezpieczyłam narożnikami, bo już wiem, że są najbardziej narażone na rozwarstwianie.
Najlepiej Webster color crush, gdyż jak szaleć, to szaleć.
No ale drogi on, więc już zrezygnowałam z tego pomysłu, gdy w oko wpadł mi na blitsy. W promocji. Ciągle nie tani, ale już nie aż taki drogi.
Pooglądałam z zewnątrz i w środku i wymyśliłam, że chcę A5, a A5 był tylko w paski "white-teal". No to teal było takie, że nie wiadomo o co chodzi, a słownik mówi, że to kolor cyraneczkowy. Myślałam, że taki szaro-zielono-błękitny.
No. To nie.
Przyszedł do mnie uroczy planer w miętowe paski (brrr, nie znoszę miętowego koloru). Oraz okazało się, że przez rozmiar A5, to oni rozumieli, że kartki są A5. A planer jest A5+500%.
Jest wielki. Jest wielki i nieporęczny, a ja nie jestem amerykańską housewife w hammerze, tylko matką polką niekatoliczką w kolei podmiejskiej, która nie będzie wszak ze sobą wozić takiego wielkiego czegoś.
[Także mam segregator color crush do sprzedania jakby co].
Musiałam a więc zrobić sobie okładki sama, ale postanowiłam wykorzystać częściowo jego środek, bo ładny był. Przy bindowaniu trochę niefajnie się ułożyły dziurki segregatorowe ale nie wymyśliłam co można innego z tym zrobić, a kalendarz muszę mieć wygodny, nie wchodzą w grę żadne pomysły typu kółeczka, sznureczki, czy cuś. Rozważałam kupno innego, mniejszego segregatora, ale doszłam do wniosku, że naprawdę, co za dużo to niezdrowo.
No. A potem już ozdobiłam te okładki po swojemu, wygrzebaną ze skrytki kolekcją 7dots i mam bardzo ładny kalendarz, w którym słitaśny środek słabo pasuje do ponurych okładek ;>
(Ta słoneczna kreska, to na pewno jakieś przesłanie na nowy rok;).
Bardzo się pilnowałam i nigdzie na okładkach nie ma żadnych grubych wystających fragmentów, które potem utrudniałyby pisanie na stronach. Na zewnątrz okładki posmarowałam Glue'n'Seal Rangera (bo moje żel medium z Maimeri zostawia taką lepką powierzchnię, nieprzyjemną w dotyku), mam nadzieję, że to trochę zabezpieczy naklejony papier. Rogi, i to wszystkie, zabezpieczyłam narożnikami, bo już wiem, że są najbardziej narażone na rozwarstwianie.
piątek, 1 stycznia 2016
Grudniownik 2015 (cz. 1)
Jakiś czas temu powstała baza pod grudniownik tegoroczny, a teraz czas pokazać co z tego wyszło.
Grudniownik zgłoszony zostanie na wyzwanie Na Strychu.
Po pierwsze za późno sobie przypomniałam, że nie należy ozdabiać stron najpierw, bo potem jest problem. I mimo iż nakleiłam głównie kolejne cyfry to i tak potem się okazało, że to był błąd ;/
A po skończonym grudniowniku przypomniałam sobie, że miałam na niego w tym roku inny plan. No trudno. Zapiszę sobie gdzieś i zrealizuję ten plan za rok.
Dużo zdjęć będzie ;)
Tak wygląda wypełniony. Gruby się zrobił :)
Dni pierwsze (1-3.12.2015)
Grudniownik zgłoszony zostanie na wyzwanie Na Strychu.
Po pierwsze za późno sobie przypomniałam, że nie należy ozdabiać stron najpierw, bo potem jest problem. I mimo iż nakleiłam głównie kolejne cyfry to i tak potem się okazało, że to był błąd ;/
A po skończonym grudniowniku przypomniałam sobie, że miałam na niego w tym roku inny plan. No trudno. Zapiszę sobie gdzieś i zrealizuję ten plan za rok.
Dużo zdjęć będzie ;)
Tak wygląda wypełniony. Gruby się zrobił :)
Dni pierwsze (1-3.12.2015)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























