Smashowy styczeń

W przypływie szaleństwa promocyjnego kupiłam sobie kiedyś zestaw smashowy (smashe mi się bardzo podobają, ale zupełnie ich nie czułam) w celu iżby sprawdzić, czy ja bym nie mogła. Smashowałam cały styczeń.







Bardzo to było trudne zadanie. Nie umiem robić takich mini-scrapów na zadanym tle. Miałam ochotę albo zamalować całe tło, albo wręcz odwrotnie zostawić, bo jest za ładne, żeby czymś przykrywać. Fajna pamiątka z tego jest, taki ni to album, ni to pamiętnik. Ale gotowego smasha już nie kupię.

Komentarze