Tu była trzecia i ostatnia część zdjęć z Grudniownika, niemniej zostałam poproszona przez organizatorów wyzwania, żeby edytować post i pokazać, że grudniownik jest pełny :) Co niniejszym czynię.
Grudniownik zgłoszony na wyzwanie Na Strychu.
Dużo zdjęć będzie ;)
Tak wygląda wypełniony. Gruby się zrobił :)
niedziela, 3 stycznia 2016
sobota, 2 stycznia 2016
Grudniownik 2015 (cz. 2)
Dni kolejne w tegorocznym Grudniowniku.
Nie robiłam zdjęć wszystkim stronom, ale trochę się tego zebrało.
Nie robiłam zdjęć wszystkim stronom, ale trochę się tego zebrało.
Skoro przyszedł nowy rok
to czas na nowy kalendarz. W tym roku był plan na planer, i to w dodatku na planer w segregatorze.
Najlepiej Webster color crush, gdyż jak szaleć, to szaleć.
No ale drogi on, więc już zrezygnowałam z tego pomysłu, gdy w oko wpadł mi na blitsy. W promocji. Ciągle nie tani, ale już nie aż taki drogi.
Pooglądałam z zewnątrz i w środku i wymyśliłam, że chcę A5, a A5 był tylko w paski "white-teal". No to teal było takie, że nie wiadomo o co chodzi, a słownik mówi, że to kolor cyraneczkowy. Myślałam, że taki szaro-zielono-błękitny.
No. To nie.
Przyszedł do mnie uroczy planer w miętowe paski (brrr, nie znoszę miętowego koloru). Oraz okazało się, że przez rozmiar A5, to oni rozumieli, że kartki są A5. A planer jest A5+500%.
Jest wielki. Jest wielki i nieporęczny, a ja nie jestem amerykańską housewife w hammerze, tylko matką polką niekatoliczką w kolei podmiejskiej, która nie będzie wszak ze sobą wozić takiego wielkiego czegoś.
[Także mam segregator color crush do sprzedania jakby co].
Musiałam a więc zrobić sobie okładki sama, ale postanowiłam wykorzystać częściowo jego środek, bo ładny był. Przy bindowaniu trochę niefajnie się ułożyły dziurki segregatorowe ale nie wymyśliłam co można innego z tym zrobić, a kalendarz muszę mieć wygodny, nie wchodzą w grę żadne pomysły typu kółeczka, sznureczki, czy cuś. Rozważałam kupno innego, mniejszego segregatora, ale doszłam do wniosku, że naprawdę, co za dużo to niezdrowo.
No. A potem już ozdobiłam te okładki po swojemu, wygrzebaną ze skrytki kolekcją 7dots i mam bardzo ładny kalendarz, w którym słitaśny środek słabo pasuje do ponurych okładek ;>
(Ta słoneczna kreska, to na pewno jakieś przesłanie na nowy rok;).
Bardzo się pilnowałam i nigdzie na okładkach nie ma żadnych grubych wystających fragmentów, które potem utrudniałyby pisanie na stronach. Na zewnątrz okładki posmarowałam Glue'n'Seal Rangera (bo moje żel medium z Maimeri zostawia taką lepką powierzchnię, nieprzyjemną w dotyku), mam nadzieję, że to trochę zabezpieczy naklejony papier. Rogi, i to wszystkie, zabezpieczyłam narożnikami, bo już wiem, że są najbardziej narażone na rozwarstwianie.
Najlepiej Webster color crush, gdyż jak szaleć, to szaleć.
No ale drogi on, więc już zrezygnowałam z tego pomysłu, gdy w oko wpadł mi na blitsy. W promocji. Ciągle nie tani, ale już nie aż taki drogi.
Pooglądałam z zewnątrz i w środku i wymyśliłam, że chcę A5, a A5 był tylko w paski "white-teal". No to teal było takie, że nie wiadomo o co chodzi, a słownik mówi, że to kolor cyraneczkowy. Myślałam, że taki szaro-zielono-błękitny.
No. To nie.
Przyszedł do mnie uroczy planer w miętowe paski (brrr, nie znoszę miętowego koloru). Oraz okazało się, że przez rozmiar A5, to oni rozumieli, że kartki są A5. A planer jest A5+500%.
Jest wielki. Jest wielki i nieporęczny, a ja nie jestem amerykańską housewife w hammerze, tylko matką polką niekatoliczką w kolei podmiejskiej, która nie będzie wszak ze sobą wozić takiego wielkiego czegoś.
[Także mam segregator color crush do sprzedania jakby co].
Musiałam a więc zrobić sobie okładki sama, ale postanowiłam wykorzystać częściowo jego środek, bo ładny był. Przy bindowaniu trochę niefajnie się ułożyły dziurki segregatorowe ale nie wymyśliłam co można innego z tym zrobić, a kalendarz muszę mieć wygodny, nie wchodzą w grę żadne pomysły typu kółeczka, sznureczki, czy cuś. Rozważałam kupno innego, mniejszego segregatora, ale doszłam do wniosku, że naprawdę, co za dużo to niezdrowo.
No. A potem już ozdobiłam te okładki po swojemu, wygrzebaną ze skrytki kolekcją 7dots i mam bardzo ładny kalendarz, w którym słitaśny środek słabo pasuje do ponurych okładek ;>
(Ta słoneczna kreska, to na pewno jakieś przesłanie na nowy rok;).
Bardzo się pilnowałam i nigdzie na okładkach nie ma żadnych grubych wystających fragmentów, które potem utrudniałyby pisanie na stronach. Na zewnątrz okładki posmarowałam Glue'n'Seal Rangera (bo moje żel medium z Maimeri zostawia taką lepką powierzchnię, nieprzyjemną w dotyku), mam nadzieję, że to trochę zabezpieczy naklejony papier. Rogi, i to wszystkie, zabezpieczyłam narożnikami, bo już wiem, że są najbardziej narażone na rozwarstwianie.
piątek, 1 stycznia 2016
Grudniownik 2015 (cz. 1)
Jakiś czas temu powstała baza pod grudniownik tegoroczny, a teraz czas pokazać co z tego wyszło.
Grudniownik zgłoszony zostanie na wyzwanie Na Strychu.
Po pierwsze za późno sobie przypomniałam, że nie należy ozdabiać stron najpierw, bo potem jest problem. I mimo iż nakleiłam głównie kolejne cyfry to i tak potem się okazało, że to był błąd ;/
A po skończonym grudniowniku przypomniałam sobie, że miałam na niego w tym roku inny plan. No trudno. Zapiszę sobie gdzieś i zrealizuję ten plan za rok.
Dużo zdjęć będzie ;)
Tak wygląda wypełniony. Gruby się zrobił :)
Dni pierwsze (1-3.12.2015)
Grudniownik zgłoszony zostanie na wyzwanie Na Strychu.
Po pierwsze za późno sobie przypomniałam, że nie należy ozdabiać stron najpierw, bo potem jest problem. I mimo iż nakleiłam głównie kolejne cyfry to i tak potem się okazało, że to był błąd ;/
A po skończonym grudniowniku przypomniałam sobie, że miałam na niego w tym roku inny plan. No trudno. Zapiszę sobie gdzieś i zrealizuję ten plan za rok.
Dużo zdjęć będzie ;)
Tak wygląda wypełniony. Gruby się zrobił :)
Dni pierwsze (1-3.12.2015)
czwartek, 31 grudnia 2015
Domek grudniowy
I ostatni już domek w artżurnalu UHK
- domek na grudzień. Nie kocham go powiem szczerze, a dokładniej to
całkiem go lubiłam, ale potem postanowiłam dodać sztuczny śnieg i to był
błąd. My się ze sztucznym śniegiem nie lubimy. Oraz z gazą się nie
lubimy. Nic to, Baśka. Udajemy, że śniegu nie ma ;)
W ramach prezentów dostałam zestaw trzech pędzelków silikonowych (nie tych dużych płaskich, które znam mam i kocham) i one są rewelacyjne. Wszystkie okienka mogłam sobie delikatnie zasnuć gesso. Super! (Bym nawet zalinkowała do nich w ulubionym sklepie, ale chyba się skończyły. Podobne do tych http://sklepik.na-strychu.pl/pl/p/Pedzelki-silikonowe-5szt/48589)
A tymczasem druga strona domku, która jest równocześnie okładką albumu, prezentuje się tak:
I jeszcze rzut oka na cały album. To była fajna zabawa, dzięki Tores :)
środa, 30 grudnia 2015
Czego ja się dowiedziałam?
Ostatnie zadanie z artżurnala Kawy i Nożyczek (oj będzie mi go brakowało, czy Panie coś wymyślą może?)
Zadanie: czego nowego się dowiedziałam
Forma: malarstwo
No sama nie wiem. Chyba dowiedziałam się, że brakuje mi oddechu i dystansu, że jestem spięta, zamknięta i tego (mam same złe skojarzenia rymowane, to może już skończę się wywnętrzać).
Zadanie: czego nowego się dowiedziałam
Forma: malarstwo
No sama nie wiem. Chyba dowiedziałam się, że brakuje mi oddechu i dystansu, że jestem spięta, zamknięta i tego (mam same złe skojarzenia rymowane, to może już skończę się wywnętrzać).
wtorek, 29 grudnia 2015
Listopadowy domek
Listopadowy domek do żurnala UHK jest bardzo kolorowy i zupełnie nielistopadowy :)
Przy okazji wyszło, że na karcie pokrytej gesso tusze latarni schną bez końca. Okazało się też, że niektóre zachomikowane tusze to ledwo zipią ;> I że nowe farbki znalezione pod choinką (Twinkling H2O!:) są super.
A z drugiej strony pomarańczowe miasteczko pod ołowianymi chmurami. Drugie strony bywają bardziej wymowne niż pierwsze, czasami. Ta strona np. mówi, że nie powinnam solić swoich prac ;> #herma.
Przy okazji wyszło, że na karcie pokrytej gesso tusze latarni schną bez końca. Okazało się też, że niektóre zachomikowane tusze to ledwo zipią ;> I że nowe farbki znalezione pod choinką (Twinkling H2O!:) są super.
A z drugiej strony pomarańczowe miasteczko pod ołowianymi chmurami. Drugie strony bywają bardziej wymowne niż pierwsze, czasami. Ta strona np. mówi, że nie powinnam solić swoich prac ;> #herma.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









































