piątek, 6 stycznia 2017

Grudniownik

W tym roku Grudniownik zrobiłam jako album PL. Zafascynowana kartami z Family Portraits i różnymi pomysłami (lista codziennych zdjęć, hasło na każdy dzień i takie tam) skusiłam się na taką formę i... #samaniewiem. Nie jestem zachwycona, bardzo to jest przegadane w tej formie. Dużo za dużo, dużo na siłę. Chyba wrócę do małych albumików, a najlepiej spróbuję z małym notesem grudniowym.
Dodatkowo trafiłam na grupę Grudniownikową, która zniechęciła mnie do tej formy do reszty. Nie odnajduję się w pomysłach specjalnego kreowania świata, po to by potem zatrzymać go na zdjęciu i w albumie. Z drugiej strony prawdziwe życie aż tak bajeczne i piękne nie jest ;) Co w połączeniu z tradycyjnie słabymi zdjęciami dało efekt taki se.
Nie mówię, że jest jakoś bardzo źle, ale nie miałam aż takiej frajdy przy pracy, jaką chciałabym mieć.


Tam na górze były trzy cekiny, ale franie jedne po raz trzeci się odkleiły ;/ Myślałam, że zrobię sobie trzy śliczne białe kropeczki... ale suprajz, nie są śliczne ;P Będę musiała z powrotem nakleić cekiny, tylko tym razem na jakiś mocniejszy klej.



Nieustannie próbuję z akwarelami, acz ciągle nie odnoszę zamierzonych sukcesów.













A tu właśnie widać te miliony zdjęć świętalnych, które zgodnie z obietnicą daną samej sobie, zrobiłam w tym roku. Rodzina przy stole, dzieciątka z prezentami, szczęście kwitnące, piękne stoły itp. Tylko, że nie ;>




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz