Ze śmieciową różą

Zostawiam różne takie przydasie dziwne. A to pudełko, a to tekturkę, a to folijkę. I między innymi zostawiłam kiedyś sporo białych bibułek po jakichś zakupach koszulowych. Leżały i leżały i ciągle do niczego nie pasowały. Dziś się zirytowałam i wyrzuciłam wszystkie do kosza, a co będą tak leżeć bez sensu. Widać nie ma na nie pomysłu i już.

Potem zaczęłam robić kartkę i jakoś nie mogłam się zdecydować co powinno być na wierzchu piramidy. Żaden z posiadanych kwiatków nie pasował. Wykrojnikowe z papieru też mi jakoś nie pasowały. Zirytowałam się i poszłam na papierosa. No. I wymyśliłam, że przecież gnieciona "róża" z tych bibułek będzie świetna i akuratna. Wygrzebałam więc ze śmietnika bibułki, wycięłam kółka i powstały trzy kwiatki. Pierwszy natychmiast został doczepiony. Pozostałe czekają na swoją kolej :)



Komentarze