Porażka


Najpierw przykleiłam dziewczynkę na tylnej okładce w złą stronę. 
Potem źle zbindowałam. Potem bardzo zła przywaliłam na wrześniowej karcie pieczątkę "oh well fuck it" i zrobiłam to do góry nogami. 
A na końcu wybrałam za wąską sprężynę... Porażka na całej linii.

Postanowiłam jednak go poprawić, bo okładka z Gorjussową dziewczynką za bardzo mi się podobała, żeby go za okno wyrzucić.

Rozbindowałam. Przycięłam kartę wrześniową, przygotowałam nowe kartki na kolejne wrześniowe dni. Zbindowałam dużą sprężyną (trochę za dużą, ale nie mogę się dostać do szafy, więc korzystam z tego co mam dookoła biurka). 


Bardzo zadowolona zabrałam do pracy. Otwieram, żeby wpisać pierwszy wrześniowy termin, a tam... wszystkie kartki wrześniowe są do góry nogami.

Nosh in w mordę!


Za to drugi, który przygotowałam na gotowym zeszycie wyszedł mi zdecydowanie lepiej :)



Komentarze